Świadłowodem do analfabetyzmu

 

Słyszałeś, jak Twoje dziecko, odchodząc od komputera, mówi coś o jakichś atakujących go ciągle „botach”, o tym, że oczywiście gra była „FPP” i że dodatkowo na innym serwerze został „zbanowany”?

A czy wiesz, co znaczy „spox” albo „thx”, które Twoja pociecha wysyła esemesem albo komunikatorem sieciowym?
Z drugiej strony czy wypowiedzi Twojego dziecka są płynne, pełne rozbudowanych zdań, poprawne gramatycznie, a może dodatkowo okraszone cytatami i bogate w oryginalne epitety?

No właśnie.

Imponujący rozwój technologii komputerowych i teleinformatycznych stworzył kolejne wyzwanie dla rodziców i pedagogów, chcących dziecko zainteresować rolą języka, jego użytecznością, poprawnością a także pięknem.

Język sieci i gier jest pełen skrótów, zapożyczeń, wszędzie występują kalki językowe. Oczywiście pomagają w szybkiej komunikacji, tyle że bardzo płytkiej. Dodatkowo zamiast spróbować opisywać swoje uczucia wystarczy, że wyślemy kilka buziek...

Trend na pewno fascynujący dla lingwistów czy socjologów, ale czy nasze dziecko koniecznie musi znać tylko taką formę komunikacji?
Dajmy mu szansę i rozmawiajmy z nim. Dużo. Jeszcze więcej. I jeszcze. Prowadźmy niebanalne dyskusje, bierzmy na warsztat kontrowersyjne tematy, aby je wciągać do rozmowy.

Starajmy się propagować jego kontakty z rówieśnikami – nie tylko z tymi ukrytymi za ekranem i za swoim nickiem, ale z tymi realnymi, z twarzą, głosem, mimiką i gestem...

Ewa Baran-Pełka – psycholog